poniedziałek, 7 maja 2012

DependencyInjectionJunitRulesTestExecutionListener

Ostatnio strasznie spodobały mi się rozszerzenia do @Rule do junit. Pomimo tego że widzę pewne problemy ze stabilnością całego mechanizmu (jak np, zamiana kolejności uruchamiania @Rule a metod @Before i @After) i kilku braków ( m.in. nie działają @Rule zdefiniowane na poziomie suite - dla klas z @RunWith (? extend Suite) ) )  to rozwiązanie jest na prawdę super.
Dzięki wykorzystaniu @Rule możemy bardzo ładnie enkapsulować logikę związaną z wykonaniem testów ,np. współbieżne wykonanie metody testowej , modyfikowanie/zawieszanie metod testowych. Mechanizm jest na tyle uniwersalny, że w przyszłości annotacje @Before/@After maja zostać uznane za deprecated na rzecz wykorzystania @Rule. Aktualnie junit w wersji 4.10 wymaga aby anotacja @Rule była umieszczona na publicznym nie statycznym property typu TestRule lub MethodRule (deprecated). Co ciekawe wygląda na to, że @Rule działają bardzo dobrze z Spring TestContext Framework (przynajmniej dla junit-4.10 oraz SpringJUnit4ClassRunner z wersji springa 3.1.1).  Integracja może wyglądać w dwojaki sposób:
  • DI dla implementacji interfejsu TestRule
  • TestRule zdefiniowane bezpośrednio w spring
W pierwszym przypadku stworzyłem bardzo prosty listener który  injectuje beany do @Rule  i @ClassRule:
public class DependencyInjectionJunitRulesTestExecutionListener extends
        AbstractTestExecutionListener {
   @Override
    public void prepareTestInstance(final TestContext testContext)
            throws Exception {
        Object testInstance = testContext.getTestInstance();
        List<TestRule> ruleFields = getRuleFields(testInstance);
        doInjection(testContext, ruleFields);
    }

    private void doInjection(final TestContext testContext,
            List<TestRule> ruleFields) {
        AutowireCapableBeanFactory beanFactory = testContext
                .getApplicationContext().getAutowireCapableBeanFactory();
        for (TestRule testRule : ruleFields) {
            beanFactory.autowireBeanProperties(testRule,
                    AutowireCapableBeanFactory.AUTOWIRE_NO, false);
            beanFactory.initializeBean(testRule, testContext.getTestClass()
                    .getName());
        }
    }

    private List<TestRule> getRuleFields(Object testInstance) {
        TestClass testClass = new TestClass(testInstance.getClass());
        return testClass.getAnnotatedFieldValues(testInstance, Rule.class,
                TestRule.class);
    }

    @Override
    public void beforeTestClass(TestContext testContext) throws Exception {
        List<TestRule> classRuleFields = getClassRuleFields(testContext);
        doInjection(testContext, classRuleFields);
    }

    private List<TestRule> getClassRuleFields(TestContext testContext) {
        TestClass testClass = new TestClass(testContext.getTestClass());
        return testClass.getAnnotatedFieldValues(null, ClassRule.class,
                TestRule.class);
    }
   


}
Implementacja bazuję na dostępnym out-of-box DependencyInjectionTestExecutionListener oraz TestClass. Wszystko wygląda nieźle, ale niestety nie do końca działa :(. Brakuję na pewno reinjectowania beanów dla @ClassRule  w przypadku gdy nasza metoda/klasa używa @DirtiesContext. Implementacja nie powinna być trudna gdyż DirtiesContextTestExecutionListener ustawia odpowiednią flagę na TestContext (niestety ta flaga jest usuwana przez DependencyInjectionTestExecutionListener, czyli trzeba albo nasz listener ustawić przed DependencyInjectionTestExecutionListener albo rozszerzyć ten ostatni).
Większym problem jest jednak to, że aktualnie dla Spring 3.1.1.RELEASE odpowiednie metody klasy TestExecutionListener, a dokładnie metoda beforeTestClass jest wywoływana po @ClassRule. "Winna" temu jest metoda classBlock w klasie ParentRunner, po której to dziedziczy SpringJUnit4ClassRunner. Zgodnie z tym co można znaleźć w javadoc @ClassRule opakowują uruchomienie @BeforeClass/@AfterClass, a te z kolei SpringJUnit4ClassRunner opakowuje w wywołanie TestExecutionListener#beforeTestClass. Reasumując: najpierw zostaną uruchomiene @ClassRule, następnie TestExecutionListener#beforeTestClass a na końcu metody @BeforeClass. Metody definiujące zadaną kolejność oraz wywołania są protected, czyli wygląda na to, że zmiana jest jak najbardziej do zrobienia. W innym przypadku, tzn gdy nie potrzebujemy injectowania dla @ClassRule z przedstawionego powyżej kodu można spokojnie wyrzucić metodę beforeTestClass.
Jeśli chodzi o drugie podejście to sprawa wygląda całkiem podobnie. Tzn. w fazie TestExecutionListener#prepareTestInstance jest wykonywane DI, które to może injectować do property z anotacją @Rule. Jeśli chodzi o @ClassRule to DI dla pól statycznych nie działa by design. Są pewne obejścia, ale chyba bez jakiegoś większego plumbingu się nie obejdzie.

poniedziałek, 16 maja 2011

GeeCon 2011 UniversityDay

Podczas pierwszego slotu przemieszczałem się pomiędzy "Spring into the Next Decade" a "Paradoxes of API Design". Oryginalnie chciałem iść na Spring, ale jak się okazało Josh Long zdecydowanie nie miał pomysłu na aż 3 godzinną prezentacje. W efekcie przeprowadził ją jako kompilacje z kilku krótszych opuszczając przy tym kilka szczegółów. Przy omawianiu podstaw konfiguracji Spring Framework przeniosłem się obok posłuchać o API. Prezentacja była dość ciekawa, ale trochę zbyt teoretyczno-filozoficzna (podobno w dalszej części powiało trochę praktyką). Jaroslav opowiadał o tym, że wiedzę o tym jak tworzyć API czerpiemy głównie ze szkoły i środowiska, w kŧórym pracujemy. Dokonał podziału potencjalnych użytkowników naszego API na: rationalist (ci którzy zanim zaczną działać najpierw pogłębiają swoją wiedzę o API przez czytanie dokumentacji, książek, artykułów), empirist (ci którzy uczą się poprzez prototypownie robione "rozpoznanie ogniem") oraz clueless (ci co nie mają zbytnio pojęcia i nie mają czasu/nie chcą się uczyć). Zdecydowaną większość mają stanowić ci ostatni. Szczególnie dla nich przygotowywana jest dokumentacja w formie gotowych use-cases, które mają poprowadzić ich jak po sznurku do realizacji najczęstszych scenariuszy. Przy tworzeniu API bardzo ważne jest zachowanie spójności (np. sposób konfiguracji związanej z zaczytaniem konfiguracji z pliku czy z BD ma być identyczny) oraz projektowanie w taki sposób aby ewentualnie umożliwić późniejsze zmiany zachowując kompatybilność. Jaroslav następnie omówił różne poziomy kompatybilności (np. na poziomie kodu źródłowego, na poziomie binarnym) oraz potencjalne gotchas z nimi związane. W tym przydługawym momencie wróciłem na prezentacje o Spring i tu powoli zaczęło się coś dziać. Josh omawiał dostępne scope komponentów (conversation/flow/view web scopes, oraz process scope wykorzystywany przez ACTIVITI BPMN 2). Następnie omówił kilka infrastrukturalnych mechanizmów Springa: BeanPostProcessor (użyteczne do modyfikowania/opakowywania beanów), BeanFactoryPostProcessor (modyfikowanie definicji beanów, dodawanie beanów, zaczytywanie konfiguracji beanów z alternatywnych źródeł, np. BD), FactoryBean (bardziej złożone tworzenie beanów, enkapsulacja potencjalnie złożonego kodu tworzącego beana). Oprócz teorii pokazał kilka przykładów wykorzystania w/w struktur: CorporationCodeStandardsAwareBeanFactoryPostProcessor, AutoToStringBeanPostProcessor, StartupAwareBeanPostProcessor, AutoToStringFactoryBean, ConditionalDelegatingPlatformTransactionManagerFactoryBean. Wszystkie przykłady kodu mają być dostępne w git.springsource.org/spring-samples/spring-samples.git. W końcu pojawiło się trochę kodu i nowości ze Spring 3.0/3.1: environmental beans, Spring EL (dostęp do SystemProperties, wywołanie statycznej metody ), użycie AnnotationConfigApplicationContext. Ważną zmianą w wersji 3.0 jest przeniesienie mechanizmu OXM (Object/XML Mapping) z projektu Spring Web Services do Spring Framework. Dzięki temu mamy spójny mechanizm do wykorzystania w isntniejących i nowych projektach/modułach: Spring Batch, Spring Integration, Spring MVC, Spring REST. Spring 3.0 dostarcza także prosty mechanizm związany z cachowaniem. Całość jest zrealizowana za pomocą interceptorów i nie wygląda na specjalnie skomplikowaną. Spring dostarcza out-of-box implementacje, które jako cache wykorzystują Oracle Coherence, GemFire lub Ehcache. Ciekawy jest mechanizm wskazywania w annotacji w jaki sposób ma być tworzony klucz do cache (@Cacheable(key = "#p0")) - kluczem będzie pierwszy paramter wywołania metody). Josh następnie w kilku słowach przedstawił projekt Spring Data, który wprowadza rozszerzenia dla istniejących mechanizmów DAO (np, Spring Data JPA dla JPA), ale przede wszystkim ma być "parasolem" technologii dostępu do NoSQL datastore. Projekt jest jak najbardziej rozwojowy i nie wspiera jeszcze wielu istniejących datastore, ale mam nadzieję że jest to tylko kwestia czasu. Josh pokazał przykład integracji z Redis (używany przez http://stackoverflow.com/) za pomocą StringRedisTemplate. Nie wiem czy ze względu na to że było to jedynie demo, ale sam kod był trochę pokręcony, bo przy zapisywaniu/odczytywaniu obiektu Customer (id, firstName, LastName) wykonywaliśmy operację na dwóch kluczach: customer:fn: oraz customer:ln:. Wydaję mi się, że w Redis można jako value przechowywać list/set wartości. Dodatkowo na potrzeby generowania kolejnych identyfikatorów trzymaliśmy dodatkowe entry (z kluczem customerId), które było inkrementowane przy zapisywaniu nowej instancji Customer. Kolejne na liście "what's new in Spring 3.0" zostały omówione mechanizmy związane z lifecycle/scheduling/ thread pool/ asynchronous support. Oczywiście nie obyło się bez pokazu abstraction of services i użycia @Transactional i spójnego zarządzania transakcjami niezależnie od użytego TransactionManager. Następnie Josh zaczał omawiać kilka projektów należących do Spring Portfolio koncentrując się na najlepiej znanych sobie: Spring Batch i Spring Integration. Szczególnie ciekawie wygląda ten drugi, który ma być implementacją wzorców z książki Enterprise Integration Patterns. Największe wrażenie zrobiła na mnie lista adapterów, których było chyba z 20 (np, umożliwiające dostęp za pomocą POP3, IMAP, Twitter, XMPP, File, FTP, HTTP, JMS, AMQP). Josh zaczął się trochę rozwodzić na temat AMQP i RabbitMQ, w którego to implementacje ma być mocno zaangażowana ekipa ze SpringSource. Podobno RabbitMQ ze względu na szybkość i niezawodność jest częściej wybierany na depolymentach na EC2 od dedykowanego Amazon SQS. Nie obyło się, też bez kilku przykładów związanych z wczytywaniem "dużego" pliku csv do bazy danych za pomocą Spring Batch. Przykład był dość trywialny, ale całkiem sensownie wygląda możliwość śledzenia stanu procesu oraz ewentualnych problemów w dedykowanych tabelach utworzonych przez Spring Batch. Mnie najbardziej przekonało rozwiązanie combo w którym to Spring Integration monitoruje dany katalog na dysku, a w przypadku pojawienia się nowego pliku, odpala jego przetwarzanie za pomocą Spring Batch. Pomimo kilku prób nie udało się odpalić na emulatorze projektu wykorzystującego Spring Android, lepiej poszło z Spring Blazde DS, ale ze względu na brak czasu nie udało się pokazać Spring Hadoop oraz Spring Social. Osobiście żałowałem, że nie udało się przedstawić i omówić działań SpringSource w obszarze cloud computing. Jedyna informacja jaką wyłapałem to ta, że CloudFoundry z produktu związanego z Amazon AWS stało się platformą, która ma być niezależna od cloud provider i (w przyszłości?) umożliwiać uruchamianie (dla celów testowych/demonstracyjnych) cloud applications na maszynie deweloperskiej. W tym celu powstało CloudFoundry.com, CloudFoundry.org a w przyszłości Cloud Foundry Micro Cloud. Więcej na temat tych projektów można znaleźć tu. SpringSource uruchomił swój kanał na YouTube, na którym mają być wrzucane ich materiały. Dodatkowo warto przejrzeć Green Beans.

"Patterns and Anti-Patterns in Hibernate" by Patrycja Węgrzynowicz - no prezentacja była dość przeciętna. Tematy, które zostały poruszone były całkiem ciekawe, ale było ich zdecydowanie za mało na 3 godziny. Na sam początek się trochę spóźniłem i trafiłem na omówienie rozwiązania problemu współbieżnego dostępu do danych w aplikacji CaveatEmptor z "Hibernate In Action". Problemem ma być implementacja funkcjonalności dodawania nowego bida. Algorytm jest taki, że przy dodawaniu nowego bida, sprawdzamy czy jest on większy od aktualnie najwyższej oferty. Implementacja jest następująca:
public someMethod(){
Bid currentMinBid = itemDao.getMinBid(itemId);
Bid currentMaxBid = itemDao.getMaxBid(itemId);
//lock for Upgrade
Item item = itemDao.getItemById(itemId, true);

Bid newBid = item.placeBid(userDao.findById(userId), newAmount,currentMaxBid, currentMinBid);
}


Patrycja pokazała, że może dojść do sytuacji, w której to będą składane jednocześnie 2 bidy (oba większe od aktualnie najwyższego bida): 1000 i 1002. W specyficznym scenariuszu może dojść do tego, że bid o wartości 1002 zostanie "wypchnięty" (każdy z wątków pobierze maxBid o wartośći 700, wątek bid-1002 zablokuję krotke, zmieni wartość na 1002 i zrobi commit, w tym czasie wątek bid-1000 będzie porównywać wartość 1000 z wartością 700, bo dla niego aktualnie najwyższy bid został wyliczony wcześniej, bid 1000 zostanie przyjęty i zostanie wykonany commit). W ten sposób bid o wartości 1000 zostanie dodany po bid wartości 1002. Ma to szczególnie znaczenie gdy mapujemy bidy jako listę a nie zbiór.
Proponowane rozwiązania to: użycie wersjonowania (rozumiem że chodzi o optimistic locking), ustawienie poziomu izolacji na REPEATABLE READ, ustawienie poziomu izolacji na SERIALIZABLE, zmiana kolejności instrukcji w kodzie. Pierwsze dwa rozwiązania mają być nieskuteczne. Jeśli chodzi o poziomy izolacji transakcji to sprawa jest tym bardziej ciekawa, gdyż niektóre bazy danych,np ORACLE nie implementują wszystkich poziomów, a nawet jeśli implementują, to implementacje mogą się od siebie różnić. Przykład rozwiązania, które nie działa, był oparty na MySql i pokazywał, że w momencie wydawania zapytania o item MySQL ma robić snapshot danych i reużywać go przy kolejnych zapytaniach. W wyniku takiego działania, końcowy rezultatem ma być dodanie 2 krotek do tabeli bidów, ale z tymi samymi wartościami w kolumnie definiującej pozycje na liście - przy następnym odczycie bidów Hibernate ma mieć problem z ich poprawnym załadowaniem. Chyba nie do końca trafia do mnie te wytłumaczenie. Szczególnie, że spodziewam się, że MySQL zrobi snapshot dopiero po uzyskaniu locka. W takim przypadku snapshot zrobiony jako drugi powinien widzieć zmiany zrobione w właśnie zakończonej transakcji. Nawet jeśli moje rozumowanie jest poprawne to chyba i tak nie da się w ten sposób rozwiązać oryginalnego problemu. Jeśli chodzi o SERIALIZABLE to rozwiązanie ma działać, ale chyba nie podejmę się dokładnej analizy. SERIALIZABLE zawsze automatycznie kojarzy mi się z problemem braku skalowalności i jest przyjmowane "z założenia" jako zbyt ciężkie.
Jeśli chodzi o wersjonowanie to dodanie mechanizmu versioning bez zmiany kodu nic się nie zmieni. Wynika to z tego, że druga transakcja uzyska lock po wykonaniu commit pierwszej, czyli już będzie miała zupdatowany licznik wersji. Użycie samego optimistic locking bez lockowania, też nie pomoże (wątek bid-1000 odczyta "stare" min/max bid , w tym momencie wykonany będzie commit transakcji wątku bid-1002, wątek bid-1000 odczyta item z wersją ustawioną przez wątek bid-1002, ale wykona porównanie ze "starymi" min/max bid). Rozwiązaniem jest zmiana kodu poprzez zmiane kolejności wywołań na:

public someMethod(){
//lock for Upgrade
Item item = itemDao.getItemById(itemId, true);
Bid currentMinBid = itemDao.getMinBid(itemId);
Bid currentMaxBid = itemDao.getMaxBid(itemId);

Bid newBid = item.placeBid(userDao.findById(userId), newAmount,currentMaxBid, currentMinBid);
}

W tym przypadku najpierw lockujemy a dopiero później wykonujemy kolejne operacje.Wydaję mi się, że taki kod byłby poprawny gdybyśmy zrezygnowali z lockowania krotki item, użyli jedynie optimistic locking, przy jednoczesnym updatowaniu item przy dodawaniu bida. Ten ostatni krok, ma jak najbardziej wartość biznesową - możemy trzymać tam datę ostatniego bidowania. W przypadku składania dwóch jednoczesnych bidów jedna z operacji zakończy się wyjątkiem OptimisticLockException. Wyjątek ten można (najlepiej za pomocą AOP) złapać a całą operację powtórzyć.

Patrycja wskazała, też alternatywne rozwiązania: obliczanie najwyższego bid programowo (wymaga załadowania całej listy bidów), redundentne przechowywanie najwyższego bid w item (denormalizacja BD, ale szybki dostęp przy ponoszeniu kosztów utrzymywania kopii informacji), wykorzystanie zaawansowanych możliwości związanych z mapowaniem. Ten ostatni pomysł wykorzystuję dość rzadko używane feature Hibernate i polega na tym, że do item dodajemy dodatkowe property wraz z mappingiem, dla którego jest wyspecyfikowane zapytanie(Embedded Query) definiujące to property. Zapytanie to ma mieć możliwość korzystania z order by, where, groupBy. Dodatkowo, dostęp do property możemy określić jako lazy/eager (w tym przypadku chyba najsensowniejsze jest określenie tego property jako set z fetch =FetchType.Lazy). Następnie zostały przedstawione 2 dość proste błędy w kodzie CaveatEmptor, aby w końcu przejść do większych problemów związanych z aplikacjami używającymi Hibernate a w ogólności dowolnego ORM. Chodzi tu o problem Anaemic Domain Model. Rozpoczęło się od próby zdefiniowania OOP i przedstawieniu podstawowych ( encapsulation/inheritance/polimorphism ) oraz zaawansowanych (SOLID) zasad świata OOP. W CaveatEmptor brak enkapsulacji jest bardzo widoczny co może spowodować wzrost ilości bugów (szczególnie w stylu czemu coś się dodało/usunęło z bazy) oraz problemy z maintainance. Rozwiązaniem ma być używania odpowiednich modyfikatorów dostępu, najlepiej mappowanie fields zmiast properties, defensive copying (w przypadku kolekcji skutkuje to pobraniem lazy mapped collection z BD), unmodifiableCollections (możliwy problem przedstawiony w przykładzie poniżej). Ważne jest dodatkowo zrozumienie w jaki sposób działa mechanizm dirty checking w Hibernate, szczególnie w stosunku do kolekcji entity i embedded objects - należy re-używać kolekcje które zostały stworzone/wypełnione przez Hibernate zamiast tworzyć nowe kolekcje (dirty checking ma wykorzystywać identity of collections w celu stwierdzenia czy kolekcja uległa zmianie). Patrycja pokazała dość podchwytliwy przykład:
public List getBids(){ return Collections.unmodifiableList(bids);}
public void setBids(List newBids){
bids.clear();
if(newBids != null){
bids.addAll(newBids);
}
}

W momencie gdy klient wywołałby:
bids = getBids();
setBids(bids);

to z bazy mogą zostać usunięte określone bidy. Problem jest w tym, że Collections.unmodifiableList() stworzy nam wrapper opakowujący podaną mu w parametrze listę, ale wszystkie zmiany na źródłowej liście są odzwierciedlane we wrapperze. W rezultacie do bids zostanie dodana pusta lista. Następne na tapetę trafiły problemy wydajnościowe Hibernate. Byłem bardzo zdziwiony, że nie zostały zbytnio poruszone problemy: n+1i cartesian product. Patrycja pokazała 2 przypadki:
  1. nadpisywanie listy:
    A a = (A)session.get(A.class,2);
    a.setBs(a.getBs());

    W przypadku standardowego (a'la JavaBean) mapowania uruchomienie poniższego kodu skutkuję następującą interakcją z BD: pobraniem A z id=2, pobraniem odpowiadającej kolekcji B, usunięcie wszystkich B przypisanych do danego A, wstawienie kolejno poprzednio usuniętych B.

  2. oraz wykorzystanie immutable list przy mapowaniu:
     public class A{
    @OneToMany
    public List getBs(){
    Collections.unmodifiableList(bs);
    }
    public void setBs(List b){
    this.bs = bs;
    }
    }

    Operacja załadowanie A po identyfikatorze ma skutkować następującą interakcją z BD: pobranie A, pobranie odpowiadających B, usunięcie odpowiadających B,dodanie kolejno usuniętych przed chwilą B.

Dalej przedstawiono porównanie dostępnych strategii mapowania hierarchii. Szło to dość sprawnie i w końcu Patrycja przeszła do omówienia swojego projektu Yonita, który ma przeprowadzać analize kodu pod kątem potencjalnych defektów, anti-patterns, bad practices, vulnerabilities i innych takich. Zgodnie z tym co można wyczytać na stronie projektu Yonita dokonuję analizy statycznej jak i "dynamic web testing". Przy czym to drugie ma polegać na generowaniu testów automatycznych. Chyba jestem zbyt sceptycznie do tego nastawiony, ale parę lat temu rozmawiałem z goścmi z Parasoft i chyba przestałem wierzyć w cudowne narzędzia, szczególnie jeśli chodzi o automatyczne generowanie testów.

"Code Generation on the JVM" by Hamlet D'arcy. Kilka razy miałem przyjemność a raczej nie-przyjemność bycia na prezentacji, która omawiała różne narzędzia i metody związane z generacją kodu. Wszystkie one jednak bazowały na narzędziach do generowaniu kodu źródłowego(CORBA stub generation, WSDL2Java, Java Beans generation). Hamlet skoncentrował się na zupełnie innych narzędziach, a w szczególności na: Lombok, Spring Roo oraz paru innych wynalazkach do Groovy.
W jednym z projektów korzystam z Lombok i bardzo sobię to narzędzie chwalę. Jedyna rzecz która mnie bardzo irytuję to fakt, że pod eclipse (może pod innym IDE jest podobny problem) w przypadku dodawania przez eclipse (CTRL+1) nowej metody do klasy z annotacją Lombok dostajemy w edytorze błąd. Wynika to z tego, że eclipse wstawił nam sygnaturę nowo utworzonej metody w miejsce, w którym są wygenerowane, "niewidzialne" metody. Nie licząc tej niedogodności, samo narzędzie jest na prawdę super. Nie obyło się bez nieśmiertelnego przykładu z generowaniem getterów/setterów, aby pokazać bardziej zaawansowane możliwości: @Cleanup (w Java 7 będzie specjalna instrukcja związana z automatic resource management), val ( final local variables oraz detekcja typu), @Synchronized (enkapsulacja locków wraz z generowaniem ich jako puste Object[] by były serializowalne), @Log. W celu sprawdzania jakie zmiany zostały dokonane przez Lomboka można użyć javap lub delombok. Hamlet wspomniał o samym mechanizmie działania Lomboka, który opiera się na annotacji, oraz Eclipse Handler i Javac Handler. Podobno stworzenie własnych rozszerzeń nie jest specjalnie trudne a jako first-step warto zobaczyć tu.
Następne na tapetę poszło Spring roo, ale nie było już tak dokładnie omawiane jako Lombok. Chyba Hamlet nie do końca zna ten projekt i skończyło się na odpaleniu jakiegoś bardzo prościutkiego przykładu oraz wspomnieniu o tym, że roo działa w czasie kompilacji, korzysta z inter-type declarations oraz jest dostępny mechanizm push-in refactoring. Po przejściu projektów javowych, Hamlet przeszedł do swojego świata Groovy. Zaczęło się od Groovy transformations a już sama liczba dostępnych transformacji jest naprawdę imponująca. Dotyczą one: generowania kodu (np. @ToString, @Lazy (wraz z użyciem volatile tworzy inteligentny lock aby uniknąć dwukrotnego inicjalizowania), @TupleConstructor ), zarządzania współbieżnością (np. @Synchronized, @WithReadLock, @WithWriteLock), logowanie(np. @Log, @Slf4j) , ograniczaniem dostępu (np. @PackageScope), implementacji patternów (np. @Singleton, @Immutable, @Delegate) oraz wielu innych przypadków. Wszystkie z tych transformacji mają się opierać na implementacji interfejsu GroovyCodeVisitor, którego to metody są wykonywane przy przechodzeniu przez AST. Następnie Hamlet pokazał projekt CodeNarc do statycznej analizy kodu w groovy, który też opiera się na wzorcu visitor. Kolejny narzędziem był GContracts, który ma realizować idee desing by contract dla groovy. Pomimo tego, że projekt jest nowy, wygląda całkiem, całkiem. Ostatni był Spock, który jest frameworkiem do testowania napisanym w groovy. Na pierwszy rzut oka sama idea przypomina użycie Parameterized runner,w którym to dane podawane są w formacie wiki. Spock ma też podobno bardzo dobre wsparcie do mocków.

wtorek, 15 marca 2011

Testowanie wywołania JMSTemplate

Jakiś czas temu zostałem zapytany w jaki sposób przetestować jednostkowo coś takiego:

public class SenderService {
private JmsOperations jmsTemplate;

public void doSend(final MyMessage myMessage){
jmsTemplate.send(new MessageCreator() {

public Message createMessage(Session session) throws JMSException {
return session.createObjectMessage(myMessage);
}
});
}
}

Pytanie jest dość podchwytliwe, gdyż uważam, że testy jednostkowe bardzo dobrze się sprawdzają do testowania logiki systemu. Kod powyżej nie ma jakiejś extra rozbudowanej logiki, ale jest ona dość dobrze zakopana. Poza tym wychodząc od TDD (jak przykazane) jak mogło dojść, że mamy kod a teraz zastanawiamy się jak go przetestować ?
Tworzenie testów na tym etapie wydaję się sensowne jedynie w celach regresji.

Z drugiej strony można się upierać, czy jest sens aby ten kod testować jednostkowo, czy nie testować go jedynie integracyjnie. Takie podejście wydaje się zgodne z tym co można wyczytać w http://www.growing-object-oriented-software.com/ a powyższy kod leżałby w warstwie adaptera zgodnie z Ports and Adapters pattern. Jednakże, z pragmatycznego punktu widzenia (albo wtedy gdy w ogóle nie mamy automatycznych testów integracyjnych/systemowych) przetestowanie jednostkowo powyższego kodu jest jak najbardziej możliwe.

Najpierw zastanowiłbym się co chcemy przetestować, bo w metodzie send dzieją się 2 rzeczy: wywołanie JMSTemplate.send oraz pośrednio budowa JMS Message. Najsensowniejsze wydaje się rozdzielenie obu funkcjonalności i przetestowanie ich osobno. Zacznijmy od testowania budowania JMS Message za pomocą jednego z dwóch podejść:
  1. tworzymy top level class implementującą MessageCreator

    public class MyMessageCreator implements MessageCreator {
    private final MyMessage message;

    public MyMessageCreator(MyMessage message) {
    this.message = message;
    }
    @Override
    public Message createMessage(Session session) throws JMSException {
    return session.createObjectMessage(message);
    }
    }


  2. tworzymy factory

    MessageCreator getMessageCreator(final MyMessage message) {
    return new MessageCreator() {
    @Override
    public Message createMessage(Session session) throws JMSException {
    return session.createObjectMessage(message);
    }
    };
    }
    }


Dzięki temu możemy w stosunkowo łatwy sposób przetestować, że nasz kod poprawnie tworzyJMS message (na potrzebę testów użyjemy mocków/stubów)

Następnie, możemy sprawdzić czy nasza metoda send faktycznie użyje jmsTemplate.send z odpowiednie parametrem. Taki test będzie zależał od tego w jaki sposób zaimplementowaliśmy tworzenie JMS Message. Jeśli stworzyliśmy własną klasę MessageCreator to możemy sprawdzić czy parametr metody send jest właśnie jej typu. Ewentualnie można użyć (gruba rura!) PowerMock. W drugim przypadku będziemy mogli zamockować factory. Jeśli rolę fabryki pełni osobna klasa (potencjalnie ukryta pod interfejsem) to nie wydaję się to najgorsze (nie licząc tego że powstały nam kolejne artefakty), a w przypadku gdy fabryką będzie lokalna metoda to już wchodzimy w tematy partial-mocking.

Gdybyśmy jednak chcieli podany kod przetestować bez jego uprzedniej refaktoryzacji, czyli bez wprowadzania podziału na: budowania JMS message i wywołanie jmsTemplate, to też jest to jak najbardziej możliwe. Sprawa wydaje się stosunkowo prosta: należy sprawdzić czy metoda jmsTemplate.send jest wywołana z odpowiednim parametrem. Odpowiedni parametr to taki, który jak wywołamy na nim metodę send
to na przekazanej JMS session zostaną wywołane odpowiednie metody. Poniżej przykłady jak to zostało zrobione za pomocą EasyMock i Mockito

public class SenderServiceEasyMockTest {
private SenderService sut = new SenderService();
private JmsOperations jmsOperations;
private MyMessage myMessage = new MyMessage("neverMind");

@Before
public void setUp() {
jmsOperations = EasyMock.createMock(JmsOperations.class);
sut.setJmsTemplate(jmsOperations);
}

@Test
public void testDoSendByArgumentMatcher() {
final Session session = EasyMock.createMock(Session.class);
IArgumentMatcher argumentMatcher = new IArgumentMatcher() {

public boolean matches(Object argument) {

MessageCreator messageCreator = (MessageCreator) argument;
try {
EasyMock.expect(session.createObjectMessage(myMessage))
.andReturn(null);
EasyMock.replay(session);
messageCreator.createMessage(session);
} catch (JMSException e) {
throw new RuntimeException(e);
}
return true;
}

public void appendTo(StringBuffer buffer) {
}
};

EasyMock.reportMatcher(argumentMatcher);
jmsOperations.send((MessageCreator) null);
EasyMock.replay(jmsOperations);

sut.doSend(myMessage);

EasyMock.verify(jmsOperations, session);
}

@Test
public void testDoSendByCapture() throws JMSException {
Capture<Messagecreator> tocapture = new Capture();
jmsOperations.send((MessageCreator) EasyMock.and(EasyMock.anyObject(),
EasyMock.capture(tocapture)));
EasyMock.replay(jmsOperations);

sut.doSend(myMessage);

MessageCreator value = tocapture.getValue();
Session session = EasyMock.createMock(Session.class);
EasyMock.expect(session.createObjectMessage(myMessage)).andReturn(null);
EasyMock.replay(session);
value.createMessage(session);
EasyMock.verify(jmsOperations, session);
}
}



public class SenderServiceMockitoTest {
private SenderService sut = new SenderService();
private JmsOperations jmsOperations;
private MyMessage myMessage = new MyMessage("SSSS");

@Before
public void setUp() {
jmsOperations = Mockito.mock(JmsOperations.class);
sut.setJmsTemplate(jmsOperations);
}

@Test
public void testDoSendByMatcher() {
sut.doSend(myMessage);

Mockito.verify(jmsOperations).send(Mockito.argThat(new ArgumentMatcher<Messagecreator>() {

@Override
public boolean matches(Object argument) {
MessageCreator messageCreator = (MessageCreator) argument;
Session session = Mockito.mock(Session.class);
try {
messageCreator.createMessage(session);

Mockito.verify(session).createObjectMessage(myMessage);
} catch (JMSException e) {
throw new RuntimeException(e);
}
return true;
}
}));
}


@Test
public void testDoSendByCaptor() throws JMSException {
sut.doSend(myMessage);

ArgumentCaptor<Messagecreator> messaArgumentCaptor = ArgumentCaptor.forClass(MessageCreator.class);
Mockito.verify(jmsOperations).send(messaArgumentCaptor.capture());
Session session = Mockito.mock(Session.class);
MessageCreator value = messaArgumentCaptor.getValue();
value.createMessage(session);
Mockito.verify(session).createObjectMessage(myMessage);
}
}

Pomimo braku jakiegokolwiek refaktoringu testy w EasyMock wyglądają o wiele mniej czytelniej od tych napisanych w Mockito. Wynika to głównie z potrzeby wołania w odpowiednich miejscach EasyMock.replay oraz (co gorsze) braku mechanizmów do weryfikacji zachowań, które zaszły w ramach wywołania metody podległej testowi. W przypadku EasyMock jest potrzeba wyspecyfikowania a priori wszystkich interakcji, a w Mockito możemy wygodnie użyć Mockito.verify. Szczególnie w tym przypadku bardzo wpływa to na czytelność kodu, gdy sekcje given/when/then sa zaburzone. Dodatkowo użycie mechanizmu capture w obu przypadkach wydaję się być zdecydowanie wygodniejsze od użycia argumentMatcher